|
|
Bardzo szybki wyjazd
data: 2007-20-03 |
kategoria: Po prostu wakacje
Kiedyś po całonocnej "posiadówce" na necie położyłam sie spać powoli zapadłam w objęcia Morfeusza - usłyszałam dzwięk telefonu. Postanowiłam go zignorowac, ale on dzwonił i dzwonił. Zła i oburzona odebrałam go. W słuchawce usłyszałam męski głos: "Judyta masz 15 min, ubierasz się i schodzisz przed blok!" Pomyślałam sobie, ktoś oszalał. O 4 rano mam wychodzić na dwór i rozłaczyłam się. Obróciłam się na drugi bok z zamiarem szybkiego zaśnięcia, ale.... telefonik znowu zaczął dzwonić. Wrrrr zerwałam się na równe nogi i postanowiłam, że nieźle nagadam temu dowcipnisiowi. Odebrałam telefon i... usłyszałam głos mojej koleżanki. Powiedziała mi dokładnie to samo, że mam się ubrać i zejść na dól. Wymyślili, że jedziemy w Pieniny... Nigdy nie zapomnę tego spontanicznego wyjazdu. Takiego na łapu capu. Moje niewyspanie wynagrodziły mi piękne widoki Tatr. Kiedy to sobie przypomnę ciarki przechodza mi po plecach. I nie ważne, że przez jakiś czas padał deszcze i było zimno... Póżniej wyszło słońce... i popłynęliśmy Spływem Dunajca. Tego nie da sie opisać i to co człowiek tam przeżywa wie tylko ten kto tam był. Wróciłam szczęśliwa do domku i naładowana jakaś energią -pozytywną. Po prostu chciało mi sie żyć.. śpiewac, tańczyc... Teraz czesciej robimy sobie takie niezaplanowane wypady-takie jednodniowe. Wydaje mi sie, że właśnie takie spontaniczne są najlepsze i takie szalone, nieznane. |
KategorieWyszukiwarkaPisz do Nas
Jeśli chcesz się podzielić wrażeniami, ostrzec przed nieuczciwością, polecić miejsca godne uwagi, zamieścić ofertę swojego ośrodka
zrób to TERAZ!
Nasi partnerzy |