Hotele na Wakacje

Dlaczego zarezerwowałem wakacje w internecie a nie w lokalnym biurze podróży

Sprawdzone przez Coroner.pl
data: 2008-08-10 | kategoria: Biura podróży
Rezerwacja hoteli
Gdzie i jak rezerwować wakacje - zły patriotyzm lokalny

Przed wyjazdem zastanawiałem się, gdzie zarezerwować wakacje?! Pomyślałem, że stanę się lokalnym patriotą i poszukam czegoś na miejscu. Widocznie coś zaćmiło mój umysł. Bo kto to widział w dobie internetu wychodzić z domu, aby kupić coś, co jest dostępne w internecie? Ale nie uprzedzajmy faktów.

Pełen zapału udałem się na rajd po lokalnych biurach podróży. To był prawdziwy koszmar. Tylu głupot, tyle kitu, tylu bajek i niestworzonych historii to jeszcze nigdy nie usłyszałem. Czy pracownicy biur podróży nie wiedzą, że owce się goli a nie strzyże? Nie sądzę.

Mit pierwszy: Nie można wyjechać na dwutygodniowe wczasy do Turcji za mniej niż 2500 zł od osoby.

Mit drugi: Warto wybierać tylko oferty All Inclussive lub Ultra All Inclussive, gdyż w HB to człowiek głodny chodzi.

Mit trzeci: Nie ma w tym roku wyjazdów last minute, gdyż wszystko jest zarezerwowane wcześniej.

Mitów było więcej, ale nie słuchałem. Wizyty były traumatyczne. Doszedłem do wniosku, że jeśli nie jestem głupią blondynką z tonami złota na sobie, lub wystrojonym facecikiem z podobną ilością złota i breloczkiem BMW nie jestem dobrym klientem dla biura podróży. Tutaj nadal wszystko ocenia się na wygląd. Nie pasujesz do wzorca? Nie jedziesz na wakacje. Nie przyjmujesz bezkrytycznie podawanych informacji - jesteś bezczelny. Nie wierzysz na słowo, że znajomy znajomego był i się mu podobało - jesteś niewierny. A jak przychodzisz do biura to na wydrukowanie oferty należy czekać na stojąco. Dobrze, że nie na baczność.

Kiedy już - o dziwo - udało mi się wybrać interesujące mnie miejsce, byłem zadowolony. Mój trud się opłacił. Powiedziałem właścicielce, iż sprawdzę sobie hotel i dam znać co i jak. Dotarłem do domu, sprawdziłem opinie o hotelu - okazały się nadzwyczaj przychylne. Sprawdziłem jego dokładne położenie - było zgodne z tym, co zawarte było w reklamie. Postanowiłem więc sfinalizować transakcję.

W tym celu udałem się do biura i... W dniu dzisiejszym biuro czynne do 16. Ładnie. Normalnie czynne do 17 a dzisiaj do 16. A tu już 16:10. Szybki telefon i rozmowa: - Proszę zarezerwować hotel, o którym rozmawialiśmy. Przyjdę jutro i dokonam wszystkich formalności. Zarezerwuje Pani wstępnie ten hotel dla mnie? Widzę, że dzisiaj czynne jest krócej i nie mogę tego załatwić w tej chwili.- Tak, oczywiście. Proszę przyjść jutro, wszystko będzie gotowe i załatwione.

Uspokojony wróciłem do domu. Na drugi dzień - godzina 15 stawiam się w biurze. Czasem trzeba pracować i niestety nie mogłem być wcześniej. Powitała mnie inna osoba, ale to nic. Czekam spokojnie , aż skończy ogłupiać blond klientkę. Uszy zaczynają mnie boleć od głupot, które wygaduje z taką pewnością siebie. I ludzie w to wierzą? Po 20 minutach moja kolej:

- Witam. Mam zarezerwowane u pani wakacje - wesoło zagaduję. Podaję państwo, nazwę hotelu a na końcu moje nazwisko. Pani jak sęp :) wklepuje dane do komputera. - Nie ma.

Nie ma? Jak to nie ma! Przecież wczoraj było wszystko zarezerwowane. Wyrażam swoje niezadowolenie. Pani mówi – No, bo koleżanka nic mi nie powiedziała. Nie ma już tego hotelu. Został zarezerwowany. Trudno.

Trudno? W tej chwili dzwoni do mnie moja lepsza połówka. Odbieram i mówię zdenerwowany, że nic nie ma. Nie ma tego co miało być, nie ma. Rozmowa trwa chwilę i kończy się pytaniem - Co teraz zrobisz? Ja odpowiadam głośno, tak aby słyszeli mnie wszyscy oczekujący na golenie w biurze podróży - Jak to co?! To co powinienem zrobić od razu. Zarezerwuje wakacje w internecie. Sprawdzę ofertę wakacje.pl Pa, do zobaczenia w domu.

Mina obsługi i zebranych w lokalu - bezcenna. Moje wkurzenie - maksymalne. Szybki powrót do domu. Kilka minut wyszukiwania i mam nową, równie atrakcyjną ofertę. Sprawdzenie informacji i opinii o hotelu. Wysłanie zamówienia. Po chwili telefon i po kilku minutach mam wstępnie zarezerwowane wakacje. Wstępnie, gdyż jeszcze moja Pani musi zaakceptować to, gdzie spędzimy dwa tygodnie.

O godz. 20 wiem już wszystko - jedziemy tam! Hotel Pelin Turcja. Telefon do wakacje.pl i już o 20:30 mamy wakacje. Zarezerwowane, opłacone, potwierdzone. I nie trzeba było nigdzie wychodzić. Szybko, sprawnie i bezpiecznie.

W taki to oto sposób wyleczyłem się z lokalnego patriotyzmu. Nigdy więcej! Daję wszystkim dobrą radę - jeśli coś można załatwić przez internet - należy to zrobić. Można zaoszczędzić sporo czasu i pieniędzy.

ps. Nie jestem w żaden sposób związany z portalem wakacje.pl. Korzystałem z niego podczas rezerwacji wakacji, gdyż wydał się mi najbardziej przyjazny i budził moje zaufanie.

Re: Dlaczego zarezerwowałem wakacje w internecie a nie w lokalnym biurze podróży | 2008-10-10 13:19:43 | ~kyeelt

jest lepszy jeszcze sposob
szukasz oferty na wakacjach spisujesz sobie hotel
potem idziesz do biura obok siebie rezerwujesz od reki za ta sama cene co w wakacjach
a czesto nawet jakis rabacik jest

Re: Re: Dlaczego zarezerwowałem wakacje w internecie a nie w lokalnym biurze podróży | 2008-10-10 14:28:15 | ~minia

Jasne. Rabacik. Ja spotkałam się z podobnym traktowaniem. Wakacje zarezerwowałam gdzie indziej a do lokalnego biura nie mam zamiaru się nawet zbliżać.

Re: Re: Dlaczego zarezerwowałem wakacje w internecie a nie w lokalnym biurze podróży | 2008-10-12 10:04:56 | ~bossz

pewnie masz rabacik jesli pracujesz w biurze podrozy. Mam podobne przygody jak autor. tez mnie potraktowano tak jak jego. w biurze nie bylo tej oferty co ja znalazlem w necie a o rabacie to nikt nie chcial rozmwiac.

Re: Dlaczego zarezerwowałem wakacje w internecie a nie w lokalnym biurze podróży | 2009-09-22 13:00:56 | ~ana

Hotel Pelin to badziew dla ...mnie nie jest atrakcyjny!..z reguły nikt go nie kupuje i często jest w ofercie...gdybyś spróbował kupić jakiś lepszy, byłby już problem...też korzystam z wakacje pl....nie wiesz o tym ,że bez zaliczki wstępnie tylko 2 godz. pani z biura może zarezerwować hotel???...