|
|
Jeśli dziś jest wtorek to jesteśmy w BrukseliSprawdzone przez Coroner.pl
data: 2008-23-11 |
kategoria: Relacje
Ponoć era tanich lotów powoli chyli się ku końcowi – ze względu na drogie paliwo, kryzys i nierentowność przewoźników... Postanowiliśmy z żoną zatem wykorzystać nadarzającą się okazję i zobaczyć stolicę Europy korzystając z połączenia Ryanaira z Wrocławia do Charleroi w Belgii – póki jest jeszcze z czego korzystać. Poniższy tekst jest wyrazem subiektywnych odczuć względem Brukseli oraz przejazdu tam i z powrotem.Przy otwieraniu połączenia taniego przewoźnika na początku zawsze jest pula biletów „prawie za darmo”, które później również są dostępne w mniej obłożonych terminach, więc wcześniejsza rezerwacja pozwoliła nam skorzystać z biletów za 0,04 PLN (słownie: cztery grosze). Oczywiście w tanich liniach za wszystko się dopłaca, niemniej zrezygnowaliśmy ze wszelkich „luksusów” takich jak zwykły bagaż (tylko bagaż bagaż podręczny 1 sztuka do 10 kg w bardzo ograniczonych wymiarach jest darmowy), odprawa na lotnisku (zamiast tego mieliśmy wydruk biletów z drukarki) oraz opłata na miejscu (co prawda płacąc kartą w internecie też trzeba było zapłacić za sam fakt płatności, niemniej znacznie niższą kwotę). I generalnie 4 bilety lotnicze (2 osoby w 2 strony) kosztowały łącznie 72 PLN – oczywiście do wyboru były ledwie parę terminów, ale jakoś udało się wszystko dopasować. W drodze Tanie linie lotnicze to nie miejsce na luksusy – i nikt ich się tam spodziewać nie powinien. Niemniej samoloty w obie strony były czyste i w miarę odnowione, osoba średniego wzrostu znajdzie nawet miejsce na nogi, a załoga jest miła i pomocna. Oczywiście przedodlotowe wskazówki bezpieczeństwa wyglądają jak pokaz tańca symultanicznego z maskami tlenowymi i kamizelkami, ale byłem miło zaskoczony bo np. w czarterach linii cypryjskich (którymi leciałem na wakacje) miejsca wcale nie ma więcej, a magazynu przewoźnika cypryjskiego (żeby pośmiać się ze stereotypów co do pamiątek z Polski czyli tzw „vodka zubrovka”) w przeciwieństwie do Ryanaira na pokładzie nie rozdają. Lot sam w sobie całkiem normalny – na początku i końcu trochę trzęsie, pośrodku można się wyspać pomimo nieprzystosowanych siedzeń, niemniej polecam lot nocą (i lądowanie) w Belgii – świat pod nami wygląda jak obwieszona światełkami choinka. Na lotnisku pewien człowiek ( o którym dalej) twierdził, że to kwestia reparacji powojennych z Niemiec – dzięki darmowej energii Belgowie oświetlają nawet odcinki dróg poza miastami i każdą małą uliczkę. O takich reparacjach Wikipedia nie wspomina – ale może... widok jest w każdym razie wart uwagi! Już na lotnisku w Charleroi dał się zauważyć syndrom Polaka w obcym kraju – gdy pewien facet chciał się czegoś dowiedzieć - jak ma teraz pojechać i w co wsiąść, nikt poza nami nie przyznawał się do znajomości języka polskiego... smutne, ale prawdziwe. Zato gdy podzieliliśmy się swoją wiedzą (ograniczoną) co do sposobu przejazdu z Charleroi do Brukseli zostaliśmy poczęstowani kilkoma ciekawymi spostrzeżeniami i historyjkami – jak ta dotycząca reperacji po II wojnie światowej Bruksela Jeśli spojrzeć na mapę Belgii to Bruksela leży pośrodku. Oczywiście jest tam lotnisko – ale bez tanich linii. Jakieś 50 km na południe jest Charleroi – i jest to już prawie granica z Francją (z tamtejszego lotniska jest 60km) Z kolei jeśli spojrzeć w drugą stronę to na północ 50 km od Brukseli jest Antwerpia (z lotniskiem) oraz zaraz obok granica z Holandią. Nie, żeby Belgia była taka mała – na wschód i zachód jest prawie 2 razy tak daleko do granic i lotnisk (w Maastricht i Lille). To mniej więcej tak jakby województwo dolnośląskie wydzielić jako autonomiczne księstwo (i dorzucić lotniska co kawałek). To o czym należy wspomnieć względem Belgii to podział na Walończyków i Flamandów ze sporymi tendencjami separatystycznymi (ale bez ruchów terrorystycznych – na razie). Ludzie w Brukseli i generalnie Belgii raczej mówią po angielsku (przynajmniej ci mogący mieć kontakt z obcokrajowcami – tzn np. w knajpach, konduktorzy w pociągu itp.) ale trzeba się liczyć że znajomość francuskiego przyda się bardziej. Niemieckiego nie próbowaliśmy chociaż też może być użyteczny. Belgia (i Bruksela w szczególności) ma jedna szczególnie przydatną cechę – doskonale zorganizowaną kolej. Już przy powrocie policzyłem pociągi między 7.30 i 8.00 z dworca północnego w Brukseli – było ich 23. Co oznacza również, ze jeśli jeden ma drobne spóźnienie przekłada się ono na kolejne pociągi – bo odjeżdżają one z kolejnych peronów jeden za drugim. Oczywiście nie wszystko nie może być takie różowe – w Charleroi w nocy zastaliśmy tylko jedną kasę otwartą, a wyglądający jak król Belgii (Albert II Koburg) kasjer nie mówił po angielsku. Ale chwila energicznego wymachiwania „rencami” rozwiała niepewność co do kierunku i ew. wykorzystania przesiadek (nie można na jednym bilecie), po czym okazało się, że pan król belgijski nie ma reszty ze 100 euro. Oczywiście nie mogło to jego ani nas powstrzymać, podobnie jak brak obsługi Visa Electron na terminalu kasowym, król belgijski już tak zamieszał, że karta bankomatowa posłużyła jak kredytowa i 2 bilety do Brussel Noord (dworzec północny, większość pociągów jeździ do centralnego dworca Midi) znalazły się w naszym posiadaniu. Okolice dworca północnego to dzielnica turecka – nawet jeśli przy wyjściu z dworca wita z lekka napruty murzyn. Ulica Brabant przy dworcu jest swego rodzaju galerią handlową różnego rodzaju imigrantów, tyle że na świeżym powietrzu i z ruchem samochodowym środkiem. Jak to w takiej okolicy prócz wzorzystych chust na głowę bogobojnej Turczynki zjemy niezły kebab czy shaormę (o koszerność nie pytałem), ew. możemy zajrzeć do erotic store'a czy skorzystać z przybytku rozkoszy. Dla każdego coś miłego ;-) Niemniej Bruksela – zarówno w centrum jak i na obrzeżach centrum (dalej nie sprawdzaliśmy) jest miastem dość brudnym – brudniejszym na pewno niż miasta niemieckie. Ponadto ceny zwłaszcza jedzenia i alkoholu są dość wysokie – nie znajdziemy tu kebabu za 2,5 euro jak w Berlinie, czy wina za 1,5 euro jak w Wiedniu (nawet w markecie których jest bardzo niewiele). W Brukseli nie uświadczyliśmy też galerii handlowych poza tą historyczną – pasażem Św. Huberta. To co dla nas było swego rodzaju zaskoczeniem było pofałdowanie Brukseli – wśród płaskich jak decha nizinnych dużych miast Polski i Europy tu znacznie bliżej morza niż jakichkolwiek gór spotykamy całkiem ciekawe pagórki. Nie dziw że wydziela się Brukselę górną i dolną – różnice wysokości są stosunkowo znaczne (nie jest to Rzym na 7 wzgórzach ale i w Rzymie wzgórza są chyba niższe), czasami trzeba powspinać się pod górkę ale też i jest wiele pięknych rozwinięć widokowych na miasto... Komunikacja Ulice w Brukseli są wąskie. Równocześnie wszędzie tam gdzie jedzie tramwaj znajduje się on na wydzielonym torowisku – dla samochodów pozostaje po 1 pasie w każdą stronę oraz wąski chodnik dla pieszych. Ścieżki rowerowe niby są, ale nie polecam tego środka transportu – pas dla samochodów jest wąski i blokują one ruch rowerowy - niezależnie od oznaczeń na jezdni wyznaczającym miejsce dla rowerzystów. Mimo to nawet w deszczu zauważymy przeciskających się między lusterkami i krawężnikiem cyklistów. Ulice gdzie nie ma tramwaju zwykle pomyślane są jako jednokierunkowe 3-4 pasowe drogi (niestety podobnie z bardzo wąskimi pasami gdzie ledwie mieszczą się samochody) – jeśli jest więcej miejsca między zabudową, jeśli jest wąsko zostaje przejazd dla 1 samochodu z parkowaniem po obu stronach (co nie znaczy, że łatwo jest znaleźć miejsce do parkowania, a o przepisowym 1,5m chodnika dla pieszych można zapomnieć). Należy też nadmienić że w godzinach popołudniowych samochody głównie stoją w korkach, chociaż przejazd przez skrzyżowania tramwaju i autobusu oznaczony jest specjalną szachownicą, której przyblokowanie może skończyć się mandacikiem. Wszystko działa na zasadzie – jeśli jesteś na tyle durny żeby korzystać z samochodu to sobie stój i nie blokuj komunikacji zbiorowej. Szkoda, że nie roweru... Metro jest najefektywniejszym środkiem transportu, nie jest nawet tak bardzo zatłoczone. Co tu dużo gadać – jest dość szybkie, choć bez przesady – przejazd z centrum do Atomicum zajmuje około 25 min. Bilety na komunikację zbiorową obejmują jeden lub kilka przejazdów, przy czym jako przejazd liczy się korzystanie z dowolnego środka komunikacji publicznej przez godzinę (z możliwością przesiadek) – powinno to wystarczyć żeby dostać się metrem z jednego końca miasta na drugi, choć tramwajem może już nie wystarczyć. Zwiedzanie Nie ma sensu przepisywać tu przewodnika – powiem krótko – zaletą Brukseli jest skupienie grubej większości zabytków i rzeczy wartych obejrzenia na stosunkowo niewielkim terenie centralnym. Oczywiście dobre buty są nieodzowne, ale z żoną przeszliśmy całe to centrum wzdłuż i wszerz w ciągu jednego dnia. Jeśli chce się np. oglądać poszczególne kamienice i Hotel de ville na Grand Palace to jednego dnia nie starczy, ale my woleliśmy więcej czasu poświęcić na malarzy flamandzkich w Musee d'art ancien. Mają tam całe mnóstwo Rubensów, Breugheli (obu) itp., szkoda tylko, ze nie ma żadnego Vermeera (to akurat mój ulubiony flamand). Co ciekawe przed budynkiem muzeum na sporym placu stoi pomnik konny Gotfryda de Buillon - tego z pierwszej krucjaty, zdobywcy Jerozolimy – w sumie francuza, ale na styku z niderlandzkimi protestantami katolicy musieli postawić coś takiego... Bruksela jest znana jako Stolica Europy – ale wieżowiec Komisji Europejskiej nawet jeśli jest w miarę nowoczesny – nie powala. Dobrze że nie jest daleko od centrum i można obejrzeć po drodze. Ostatecznie można cyknąć zdjęcie - w końcu stolica. Jest też parę innych estetycznych drapaczy chmur, ja jakoś niespecjalnie przepadam za falusami w panoramie miasta – ale jak ktoś lubi architekturę hi-tech – będzie miał parę innych budynków do sfotografowania. Jedną z najbardziej wyróżniających się budowli poza centrum jest Atomium (otaczają go dawne tereny EXPO '58) – budynek nie wygląda bynajmniej na lata 60' zeszłego wieku. Miał być czymś w rodzaju wieży Eifla – a został tylko ciekawostką. Wystarczy dojechać metrem, zobaczyć, wejść i można wracać. My nie sikaliśmy po nogach. Jest w Brukseli katedra, parę ciekawych kościołów (w jednym z nich, nie pomnę nawet którym widzieliśmy ogłoszenia duszpasterskie po polsku – polscy misjonarze nawracają amoralną i wyjałowioną duchowo Europę), kilka ciekawych ogrodów – jeszcze parę innych muzeów do obejrzenia – ale w tym wypadku odsyłam już do przewodnika. Nawet jeśli Brukselę można oglądać i zwiedzać tydzień to nawet jeden pełny dzień wystarczy, żeby mieć o niej pojęcie. Z drugiej strony gdy się wraca do deszczowej, listopadowej Polski to ma się ochotę poszukać kolejnych tanich lotów – byle daleko. I najlepiej jednak na południe. wpis popełnił i się podzielił z nami: Marek Swędrak vel Svean Re: Jeśli dziś jest wtorek to jesteśmy w Brukseli | 2008-11-24 10:09:03 | ~strikesuper, fajny ten wasz pobyt był.
Re: Re: Jeśli dziś jest wtorek to jesteśmy w Brukseli | 2010-02-17 19:28:16 | ~aniajestes krytykiem?polacy tylko potrafia narzekac a w polsce to co super jest?
Re: Jeśli dziś jest wtorek to jesteśmy w Brukseli | 2009-01-04 01:43:50 | ~aaBardzo pomocny artykul, z racji tego ze rowniez wybieram sie tanim kosztem ryanairem z wroclawia do brukseli.
Re: Jeśli dziś jest wtorek to jesteśmy w Brukseli | 2009-03-24 16:52:02 | ~WiechFajny artykuł. Ciekawe spostrzeżenia.
Myślę że warto spróbować tę formę zwiedzania. Re: Jeśli dziś jest wtorek to jesteśmy w Brukseli | 2009-03-28 15:29:54 | ~Janek WędrowniczekWspaniała podróż /na gapę/ gdy siedzimy w domu i czytamy Twoje relacje !Cieszymy się, że tak ciekawie i odważnie poznajecie Europę i tylko żal ,że nie pojechaliśmy z Wami.....Może kiedyś...?
Re: Jeśli dziś jest wtorek to jesteśmy w Brukseli | 2010-02-19 11:46:14 | ~tomzirCo zlosliwy opis Brukseli!!!Nie galerii handlowych?? A "City2"?? A "Woluwe Choping Center" to malo?? Chyba autor nie bardzo dokladnie zqwiedzal stolice Belgii.
Nie wspomnial o "Mini Europie"-panstwa UE w pigulce-miniaturowe symbole kazdego panstwa. Bazylika!!!piekna do zwiedzania i ogladania z... |
KategorieWyszukiwarkaPisz do Nas
Jeśli chcesz się podzielić wrażeniami, ostrzec przed nieuczciwością, polecić miejsca godne uwagi, zamieścić ofertę swojego ośrodka
zrób to TERAZ!
Nasi partnerzy |